Studenci w eterze - wolni i mocni
Rzeczpospolita, 13 czerwca 2007
Rozgłośnie akademickie stały się poważną konkurencją dla stacji komercyjnych i publicznych. Warszawskie Radio Kampus przebiło słuchalnością Polskie Radio Bis, Kolor i Eskę.
Uczelniane radio to nie amatorski radiowęzeł. Mimo małych budżetów słuchaczom dziewięciu polskich szkół wyższych udaje się tworzyć profesjonalne programy. Studenci zwykle pracują za darmo, z pasją i bez ograniczeń. Nikt im nie mówi: "To się nie sprzeda". Akademickie Radio Kampus właśnie rozpoczęło pierwszą kampanię promocyjną, reklamuje się hasłem "Alternatywa w eterze". Działa w Warszawie od dwóch lat, a już ma więcej słuchaczy niż Polskie Radio Bis, komercyjne Radio Kolor i Eska Rock. Co kwartał popularność stacji rośnie o 100 procent. Według ostatnich wyników badań SMG/KRC słucha jej prawie 21 proc. odbiorców między 20. a 29. rokiem życia. Dlaczego? Bo tam jest muzyka, której nie można znaleźć nigdzie indziej.
Muzyczna wolność
- Nie gramy popu, nie musimy -mówi Iwona Kostka, redaktor naczelna Radia Kampus. -Naszą działalność finansuje Uniwersytet Warszawski - poważna, stabilna finansowo instytucja. Możemy prezentować muzykę nieznaną, niszową, nawet artystów, którzy nie wydali płyt.
Na antenie Kampusu w ciągu dnia słychać mieszankę gatunków, a wieczorami i w nocy -audycje autorskie. - Mówi się, że nie można robić radia dla wszystkich. Ale my postanowiliśmy grać dla każdego, kto jest ciekawy dobrej muzyki - tłumaczy Kostka. - Student to nie tylko chłopak w koszuli w kratę, z długimi włosami, słuchający Kazika. Dlatego jedyną obowiązującą u nas formułą jest otwartość.
Wojciech Rodek, dyrektor muzyczny radia, podkreśla: -W przeciwieństwie do innych stacji nie boimy się ryzykować, nie przeprowadzamy ankiet telefonicznych, żeby sprawdzić, czy warto puścić utwór na antenie. W radiach komercyjnych i publicznych liczy się zysk albo polityka, my mamy wolność -mówi.
W Warszawie i Poznaniu, gdzie wybór rozgłośni jest duży, alternatywa to szerokie pojęcie. Ale w większości miast oznacza jedno -rock. Właśnie rockowemu profilowi sukces zawdzięcza lubelskie Akademickie Radio Centrum, które w ciągu dwóch lat ośmiokrotnie zwiększyło liczbę słuchaczy. Centrum, słyszalne tylko w Lublinie, popularnością dorównuje Radiu Lublin, które nadaje w całym województwie. - Przeprowadziliśmy badania wśród studentów -opowiada Katarzyna Mieczkowska, redaktor naczelna. -Okazało się, że nie chcą słuchać hip-hopu i house'u. To mają w Radiu Eska, są zmęczeni komercją. Interesował ich rock.
Człowiek nie automat
Centrum promuje lokalne zespoły, patronuje wydarzeniom kulturalnym i - jak większość rozgłośni akademickich - ma słuchaczy nie tylko wśród licealistów i studentów, ale też starszych. Uczelniane radia przyciągają oryginalnymi programami, promują osobowości radiowe, dużo miejsca poświęcają wydarzeniom kulturalnym. Warunki koncesji nakładają na nie obowiązek prezentowania audycji popularnonaukowych i związanych zżyciem uczelni. Polityka pojawia się rzadko.
Chociaż stacje nie zatrudniają zawodowych dziennikarzy, nie mają charakteru amatorskiego. Niektóre rozgłośnie, m.in. w Poznaniu, Białymstoku i Lublinie, działają od kilkudziesięciu lat. Młodych pracowników szkolą doświadczeni radiowcy. Akademickie stacje są kuźnią talentów, ich wychowankowie trafiają do najważniejszych rozgłośni w kraju. - Sami produkujemy prawie 20 serwisów informacyjnych na dobę, szkolimy reporterów, prezenterów i pracowników technicznych -mówi Iwona Kostka. -Oczywiście, zdarzają się wpadki, ale słuchacze chętnie nam wybaczają, bo czują, że nasz czas antenowy wypełniają ludzie, a nie automatyczna playlista. U nas każda audycja jest inna, każdy prowadzący wnosi na antenę trochę siebie.
Także dlatego Radio Kampus jest porównywane z prowadzoną kiedyś przez Pawła Sitę Radiostacją, która jako pierwsza w Polsce popularyzowała muzykę elektroniczną i ambitny hip-hop, kształtowała gusty, pomogła narodzić się polskiej scenie alternatywnej. Ale zmienił się właściciel i profil stacji - teraz królują tam komercyjne przeboje promowane hasłem "hiphopowe bity i dance'owe hity".
Budżet mały, ale pewny
Czy akademickim stacjom grozi przejęcie przez prywatnych nadawców? W Krakowie na częstotliwości studenckiego Radia eX FM gra dziś Eska Rock. Właściciele radia, rektorzy kilkunastu uczelni, nie chcieli go finansować. Chęć zainwestowania w stację zgłosiła sieć Eska, której zależało na dochodach z reklam i podniesieniu słuchalności.Z czasem program stacji zmienił się na bardziej komercyjny, coraz mniej było treści akademickich, więc KRRiT zagroziła cofnięciem koncesji. Audycje studenckie powróciły na antenę. Radio wciąż należy do uczelni, ale jego nazwa zmieniła się na Eska Rock, w ciągu dnia słychać tam rockowe piosenki z playlisty.
Inne rozgłośnie mają szczupłe budżety, ale ich los jest pewny. Kampus dostaje od Uniwersytetu Warszawskiego 700 tys. złotych, ale jedną trzecią tej kwoty płaci za wynajem nadajnika. Inne radia utrzymują się za mniej - lubelskie Centrum za około 240 tys., zielonogórski Index - 100 tys., łódzki Żak ma do dyspozycji kilkadziesiąt tysięcy. Budżety wystarczają na przetrwanie, czasem na kilka etatów. Większość pracowników to wolontariusze, inni zarabiają symbolicznie.
- Studenci pracują za słowa uznania, ale traktują to poważnie -zapewnia Kostka. - Każdego dnia zgłaszają się kolejni chętni. Mamy stały dopływ świeżej krwi i nowych pomysłów. I to jest nasza siła.
PAULINA WILK |