Większość studenckich radiostacji, które po latach partyzantki i funkcjonowania w formie radiowęzła zaistniały w eterze, traci studencki charakter i ulega komercjalizacji.
W połowie lat 60. w akademikach większości uczelni w Polsce powstawały kablowe studia radiowe. Młodzi zapaleńcy, którzy uruchamiali lokalne radiowęzły, dziś ze wzruszeniem wspominają własnoręcznie wykonane stoły mikserskie i gramofony Szmaragd. Redaktorzy krakowskiego Radia Żak, które korzeniami sięga wczesnych lat 60., a dziś jest koncesyjnym radiem nadającym w eterze, prezentują czasem archiwalne nagrania z lat 70. Najczęściej przypominają krótkie humoreski związane ze studenckim życiem opatrzone wiele mówiącymi także i dziś tytułami "W dziekanacie" lub "List studenta pierwszego roku do rodziców". Dziś w eterze istnieje co najmniej sześć lokalnych rozgłośni, których początkiem był akademicki radiowęzeł.
Studenckość w zaniku
Niestety większość radiostacji o studenckich korzeniach coraz bardziej traci swój charakter i spontaniczność. Stają się w pełni profesjonalne, lecz równocześnie coraz mniej rozpoznawalne w masie innych radiostacji.
"Studenckość" radiostacji akademickich, które zaistniały w eterze i nadają regularny program, to jednak zazwyczaj obowiązek, misja wpisana w koncesję. Radio Żak nadaje średnio cztery godziny "studenckiego" programu, na który składają się: dwugodzinny publicystyczny "Indeks", dwu-, trzyminutowe serwisy akademickie, w których podawane są najważniejsze bieżące informacje dotyczące studentów, a także programy autorskie prezentujące kulturę środowiska akademickiego poświęcone tzw. piosence studenckiej. Jeśli chodzi o profil muzyczny, studenckie rozgłośnie stawiają głównie na rockowe granie. Jednak na playliście Radia Żak znaleźć można zarówno alternatywny zespół Defekt Muzgó, jak i Kaję Paschalską.
Podobnie jest zbudowana ramówka zielonogórskiego Radia Indeks czy rzeszowskiego Radia Centrum. Jednak już w ramówce np. poznańskiego Radia Afera trudno znaleźć studenckie akcenty. Jest dużo muzyki (między godziną 10 a 17 non-stop), informacje kulturalne i serwisy informacyjne dla młodych ludzi, ale nic poza tym. - "Nasza studenckość polega na informowaniu młodych ludzi zarówno o wydarzeniach i imprezach typowo studenckich, jak i o wydarzeniach niekomercyjnych i niedużych, w naszym mniemaniu rozwijających i nadających się dla młodej polskiej inteligencji" - mówi naczelny Afery Piotr Graczyk. - "Poza tym w radiu pracuje ok. 120 osób (w zdecydowanej większości są to studenci i licealiści) wykonujących swoje obowiązki za darmo, które w ten sposób poznają tajniki pracy dziennikarskiej." Właśnie. Studencki charakter radiostacjom takim jak Radio Żak czy Radio Sfera, mających charakter radia węzłowego, nadają przede wszystkim pracownicy, studenci, którzy pracują za darmo w zamian za możliwość zdobycia pierwszych dziennikarskich doświadczeń. - "Nasz program tworzą studenci wolontariusze. Opłacanych przez uczelnię jest tylko trzech etatowych pracowników" - mówi Tomasz Chudy z toruńskiego Radia Sfera. - "Wolontariat powoduje bezinteresowne zaangażowanie" - dodaje. - "I właśnie to jest największym atutem studenckiego radia - autentyczność w działaniu dziennikarzy. Mogą zdobyć dziennikarski szlif, nauczyć się funkcjonowania radiostacji, wyrobić nazwiska."
Choć środowisko studenckie wydaje się dosyć skonsolidowane, problem współpracy kilkunastu akademickich radiostacji pozostaje otwarty. - "Od jakiegoś czasu nie utrzymujemy kontaktów z innymi rozgłośniami studenckimi. Przez jakiś czas współpracowaliśmy z Radiem Centrum z Lublina i Aferą z Poznania, ale to się skończyło" - mówi Tomasz Chudy. - "Najczęściej kończy się na pomysłach współpracy" - dodaje Bogdan Ingersleben. - "Nas najbardziej interesowało stworzenie rynku reklam adresowanych do środowiska akademickiego w Polsce - byłaby to nieformalna sieć. Jednak większość rozgłośni chciała się wymieniać programami, ale powiedzmy szczerze, jaki ma sens opowiadanie o uczelniach krakowskich w Lublinie albo Rzeszowie."
Kołchoźniki wiecznie żywe
Wciąż jednak działają typowe studenckie radiowęzły, których program można odbierać poprzez radiową sieć kablową zainstalowaną w domach studenckich za pomocą specjalnych odbiorników przypominających czasy kołchoźników - odbiorników nastawionych na jedną stację. Nowością jest jednak możliwość nadawania programu w Internecie, którą wykorzystują niemal wszystkie rozgłośnie. Dzięki temu programy takich rozgłośni jak np. Radio Zgrzyt z Lublina czy Radio Jantar z Koszalina można słuchać w zasadzie wszędzie. Chociaż warunki są znacznie bardziej siermiężne, współpraca z takim radiem może dać wiele satysfakcji.
W takich właśnie "kołchoźniczych" radiostacjach prowadzący mogą sobie pozwolić na prawdziwą niezależność i audycje takie jak np. "Chaos w eterze" Radia Zgrzyt, którą najlepiej charakteryzuje opis - "muzyka i tematyka zależne od nastroju prowadzącego".
Radiowęzłowi dziennikarze gnieżdżą się w niewielkich pomieszczeniach, najczęściej przerobionych na studio akademikowych pokojach, pracują na niemalże zabytkowym sprzęcie. - "Ostatni rok to ciągłe zmagania z problemami technicznymi" - mówią pracownicy Radia Zgrzyt. - "Mimo niedziałającego sprzętu staramy się jednak maksymalnie wykorzystać potencjał drzemiący w ludziach" - dodają ze śmiechem.
Sylwia Kawalerowicz